Wywiad z Anią

Nazywam się Ania i chciałabym przedstawić Wam historię mojego taty u którego zdiagnozowano raka migdałka z przerzutami na węzły chłonne szyi. 

Niestety guz na szyi rósł w zastraszającym tempie. Kiedy tata w końcu dał się zaciągnąć do lekarza, był już wielkości małej pomarańczy i wraz z guzem na migdałku sprawiał ogromny ból w wyniku którego tata przestał jeść, a przełykanie czegokolwiek stało się praktycznie niemożliwe. Podczas jednej z wizyt, lekarze poinformowali nas o braku możliwości wykonania operacji usunięcia guza, ze względu na naciek na gardło i zbyt duży obszar jaki nowotwór zajął w ciele taty. Sama postanowiłam poszukać alternatywnych metod leczenia. Po konsultacji z Medican Campus zamówiłam za pośrednictwem Fundacji olej 30% THC 5% CBD.
 

Tata zaczął przyjmować olej na początku września"
 

Początkowo były to 3 krople trzy razy na dobę. Tata, w całkowitym szoku, po przyjęciu pierwszej dawki stwierdził, że ból całkowicie ustąpił i że jest w stanie jeść (hurra!). Jednocześnie onkolog prowadząca poinformowała nas o planie leczenia - 6 chemioterapii podawanych w siedmiodniowych odstępach oraz jednocześnie 35 naświetlań 5 razy w tygodniu. W związku z dość niewielką wagą taty ( 57kg przy wzroście 175cm) onkolog nakazała jeść, jeść i jeszcze raz jeść! Tłumaczyła nam, że przy takim rodzaju leczenia tata zgubi przynajmniej 10 kg. Poinformowała mnie również, że jeśli tata zrezygnuje z leczenia, zostaną mu dwa, góra trzy miesiące życia. Powiedziała także, że nie sądzi by tato dotrwał chociaż do połowy zaplanowanego leczenia, biorąc pod uwagę jego wyniki krwi, wiek (60 lat) oraz wagę.
 

Pełni niepokoju obserwowaliśmy początek chemio i radioterapii,
a tata zwiększał dawkę oleju (docelowo było to 7 kropli 3 razy dziennie)"

 


6 tygodni -  6 chemii, 35 naświetlań. Zero wymiotów, zero bólu, zero osłabienia, apetyt w normie. Jedyną naszą bolączką był skutek uboczny radioterapii - skierowana na szyję i dolną część twarzy, spowodowała rozpulchnienie dziąseł (proteza zarówno górna jak i dolna przestały pasować), w związku z czym tata miał spore problemy z jedzeniem. Dotrwaliśmy do końca leczenia.


Diagnoza: Raka w gardle nie ma!
Na migdałku raka nie ma!
Guz na szyi z rozmiarów pomarańczy zmalał do rozmiarów pestki od wiśni!"

 

Ponadto tata zamiast schudnąć te 10 kg, PRZYTYŁ 1kg (słownie: jeden kilogram)! Zważywszy na leczenie jakie przeszedł i trudności w jedzeniu (kompletny brak uzębienia), myślę, że to nie lada cud. W tej chwili tata jest niemal miesiąc po zakończeniu radio i chemioterapii. Oczywiście nadal przyjmuje olej THC i na razie nie planujemy jego odstawienia. Nie wiemy czy olej leczy. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić tego na 100% ze względu na równoczesne zastosowanie radio i chemioterapii.
 

Jednego jesteśmy pewni: Było warto!"
 

Na pewno znacząco wpłynął na apetyt oraz to co dla nas najważniejsze: zadziałał przeciwbólowo. Wierzymy również, że pomógł tacie przetrwać ten ciężki okres. Ze spokojem i godnością. Od początku do samego końca był samodzielny i nie wymagał opieki.
 

Medican Campus, dziękuję, że jesteście!"